Nagłówek sprzed kilku dni: „Ford Motor przy współpracy z General Electric wyprodukuje ponad 50 tys. respiratorów w 100 dni. Trafią do pacjentów chorych na COVID-19.”. Akcja dzieje się przy ogromnym wsparciu samego Prezydenta Trumpa. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej jak ta akcja ma wyglądać i ile będzie warte urządzenie, które wyprodukują.
Świat obecnie zwariował w związku z pandemią. Kto może chce wspomóc służbę zdrowia produkując respiratory, ponieważ w powszechnej opinii są to najważniejsze- a być może jedyne- urządzenia mogące ratować ludzkie, życia przy ostrej niewydolności wydechowej związanej z zakażeniem koronawirlsem SARS-CoV-2. Tak na prawdę nie wiemy ile osób na świecie umarło tylko dlatego, że nie miało dostępu do respiratora. Ale jesteśmy świadomi, że to się dzieje w każdego dnia.
Ani szpitale ani firmy medyczne produkujące sprzęt do wentylacji, nie były gotowe na pandemię. Nawet przy nieograniczonych budżetach na służbę zdrowia, respiratorów po prostu nie ma już gdzie kupować. Są to obecnie produkty mocno deficytowe. Nie powinno nas więc specjalnie dziwić, że Internet zalała fala projektów DIY i że kolejne firmy zgłaszają chęć podjęcia produkcji tego sprzętu.Postanowiłem jednak przyjrzeć się bliżej produktom tych największych firm, ponieważ założyłem, że nawet jak nie mają odpowiedniej wiedzy, to mają pieniądze aby zatrudnić ekspertów. Co więcej możemy przypuszczać, że Prezydent Trump. nie podpisał by się pod projektem, który jest skazany na porażkę. Dlatego w pierwszej kolejności postanowiłem zobaczyć co takiego produkuje aktualnie Ford. I od razu napiszę, nie zawiodłem się!
Menadżerowie Forda podeszli pragmatycznie do sprawy i nie wymyślili respiratora na nowo. Oni po prostu kupili niewielką firmę Airon z Florydy, która już miała gotowy, przetestowany i zarejestrowany produkt. Jedyne czego im tak na prawdę brakowało to pieniędzy (byli na etapie szukania inwestora)… i pewnie też rynku, ponieważ ich projekt był bardzo nietypowy i nie specjalnie dobrze się sprzedawał przed pandemią COVID-19. Ford przy wsparciu GE (jedna z największych korporacji na świecie, z dużym doświadczeniu w branży medycznej) postanowił wykorzystać projekt Airon i korzystając ze swoich doświadczeń postawić szybko fabrykę, która wyprodukuje w krótkim czasie 50 tysięcy sztuk respiratorów. Bez wątpienia mało która korporacja na świecie ma taką tradycję i wiedzę w zakresie automatyzacje procesów produkcji jak właśnie Ford (jako pierwszy zastosował linię produkcyjną obniżając koszty i zwiększając wydajność produkcji).
Ale przyjrzyjmy się samemu urządzeniu bliżej, ponieważ jest niezmiernie interesujące i unikalne w swojej konstrukcji. Model nazywa się „pNeuton model A” i został zaprojektowany jako respirator transportowy. Powiedzmy sobie też szczerze, na pierwszy rzut oka nie wydaje się być sprzętem „hi tech”. Zresztą samo zobaczcie:
Żadnego elektronicznego wyświetlacza, pokrętła rodem z lat 70 i metalowa obudowa jak z tostera. Z pewnością nie robi to wrażenia na współczesnym, przyzwyczajonym do elektronicznych gadżetów człowieku. Można powiedzieć, że sprzęt medyczny rządzi się innymi prawami i tutaj sprawdzają sie właśnie proste rozwiązania (co jest poniekąd prawdą) ale zaskoczę was jeszcze bardziej. Ten respirator działa bez podłączenia do źródła zasilania. Nie ma wbudowanej baterii, czy panelu słonecznego na obudowie. On działa zupełnie bez prądu!
Jak to w ogóle możliwe? Konstrukcja tego urządzenia jest w 100% mechaniczna, czy może w zasadzie pneumatyczna. To tlen podawany pod ciśnieniem jest jedynym źródłem zasilania. Nawet alarm sygnalizujący potencjalne problemy z pacjentem jest tu pneumatyczny! W pierwszym momencie szczerze mówiąc aż ciężko mi w to było uwierzyć ale to jak najbardziej możliwe jak się chwilę nad tym zastanowić. Aczkolwiek nie proste (szczególnie w dzisiejszych czasach) do wykonania i przede wszystkim zaprojektowania. Prawdziwy kunszt inżynierski!
Uniezależnienie się od jakiegokolwiek źródła zasilania prądem jest niezmiernie praktyczne w przypadku transportu medycznego ale także np. w razie wojny, gdy nie zawsze mamy dostęp do gniazdka z prądem. Walka z pandemią to jest w zasadzie wojna, szpitale często są na prędce improwizowane w namiotach czy na stadionach, tak więc wybór tego właśnie rozwiązania wydaje się tu być ze wszechmiar zasadne. Urządzenie jest też niewielkie i waży tylko 3kg, łatwo go więc przemieszczać pomiędzy lokacjami.
Technicznie rzecz biorąc urządzenie to sprzedawane jest jako respirator transportowy z wbudowanym CPAP (w praktyce to moim zdaniem raczej BiPAP, bo ma regulacje nie tylko PEEP ale i PEAK). Wentylacja może być w nim sterowana na bazie zadanej objętości oddechowej (reguluje ciśnienie aby uzyskać objętość) albo podawanego ciśnienia (reguluje przepływ gazu tak aby uzyskać zadane ciśnienie). Dodatkowo urządzenie to ma wbudowane tzw. taktowanie (respiratory rate) czyli może inicjować kolejne oddechy za pacjenta, w zadanym przez lekarza/ratownika tempie. Możliwy jest przepływ aż do 140l/min. Urządzenie służy zarówno do wentylacji inwazyjnej jak i nieinwazyjnej i można go użyć na dorosłych i dzieciach od 23 kg wagi. Czyli wygląda na to, że mamy do czynienia z pełnoprawnym i w pełni funkcjonalnym respiratorem, który nie potrzebuje prądu. To jest na prawdę imponujące!
Na jednej typowej butli („E”, 660l) z tlenem urządzenie może działać 45-60 minut w zależności od przepływów. Oczywiście można go także podpiąć do instalacji tlenowej w szpitalu. Urządzenie może podawać czysty tlen albo mieszać go z powietrzem (dla zadanej wartości 65%). Urządzenie jest gotowe do pracy po 22 sekundach od połączenia gazu. Wyposażone jest w alarm odłączenia pacjenta i zbyt niskiego ciśnienia podawanego tlenu. Co ciekawe, to dzięki pozbawionej elektroniki konstrukcji zupełnie bezpiecznie można go używać w pobliży rezonansu magnetycznego.
Reasumując Ford zainwestował w niesamowicie ciekawe i praktycznie z punktu widzenia pandemii urządzenie. Dodatkową jego zaletą jest to, że (według zapewnień Forda) jest ono tanie i proste w produkcji, a ta może być łatwo skalowana. Śmieszne to, że w takim kryzysie szanse na ratunek wcale nie dają nam najnowsze, komputerowo sterowane i obsługiwane z dotykowych panele nowoczesne respiratory ale te relatywnie proste „analogowe” urządzenia obsługiwane zupełnie bez prądu. W moim odczuciu Ford nie mógł dzisiaj postawić na nic lepszego i będę mocno im kibicował.


