Ostatnio bardzo często słyszę zapytania o urządzenia półautomatyczne. W powszechnym przekonaniu istnieje przekonanie, że automat jest dużo lepszy, ale też niestety droższy od prostego manuala… dlatego rozsądną alternatywą wydaje się być coś pomiędzy, czyli półautomat. Ale czy na pewno? O co chodzi z tymi półautomatami?
Urządzenia nazywane „półautomatycznym” ma w ofercie jedynie Philips-Respironics. Na próżno jednak szukać tej nazwy w oficjalnej specyfikacji, czy jakichkolwiek badaniach naukowych. Tak na prawdę jest to twór marketingowy wykorzystywany sprytnie przez sprzedawców. I trzeba przyznać, że ten który to wymyślił po raz pierwszym był geniuszem marketingu!
CPAP-check w założeniu ma kontrolować prawidłowości ustawień ciśnienia w aparacie manualnym. W praktyce ma wbudowany uproszczony algorytm rozpoznawania obturacji, który zlicza ilość bezechów przez kolejne 30 godzin terapii. Jeżeli ilośc bezdechów jest zbyt duża, wtedy potrafi podnieść linię bazową (ciśnienie terapeutyczne) o 1cm H20. Po kolejnych 30 godzinach następuje kolejna korekta ustawień- przy czym całościowa zmiana nie może przekroczyć 3 cm ustawień pierwotnych.
W praktyce oznacza to tyle, że urządzenie działa każdej nocy jak „normalny manual”, utrzymując stałe ciśnienie. Raz na kilka dni możemy spodziewać się delikatnej korekty tego ciśnienia, w wąskim zakresie. To znaczy nie „z minuty na minutę” jak w automacie, ale raz na kilka nocy. Prawdopodobnie te ograniczenia (30 godzin i 3x1cm H2O) to ograniczenia narzucone przy rejestracji.
Kiedy „CPAP-check” nie powinien być używany? W bezdechu pozycyjnym, ponieważ tam dynamika zmian jest zbyt duża. Wszędzie tam, gdzie wybór terapii manualnej podyktowany był tym, że ciśnienie powinno być stałe i precyzyjnie ustawione. W szczególności mówmy tu np. o przypadkach bezdechu mieszanego, gdy walka z obturacją nie jest jedynym parametrem terapii i niekontrolowane podniesienie ciśnienia mogło by być szkodliwe. Funkcja ta może się nie sprawdzić także u osób po rozległych korektach laryngologicznych.
Reasumując uważam, że nazywanie urządzeń Philipsa „półautomatami”, to pewne nadużycie i marketingowa sztuczka, mająca na celu zwiększenie sprzedaży. Funkcję „CPAP-check” oceniam jednak bardzo pozytywnie, podobnie zresztą jak „EZ-start” i „Opti-start”. Bez dwóch zdań to właśnie Philips jest największym innowatorem w tej branży i ma za tym najwięcej zupełnie unikalnych i dla użytkownika praktycznych funkcji.


"Nie jest to jednak w mojej ocenie "game changer", który uzasadniałby dopłacanie do aparatu kilkaset złotych." Nie wiem, jak wygląda oferta wiodących producentów dzisiaj, ale pół roku temu, gdy kupowałem swój aparat, "półautomat" Philipsa kosztował dokładnie tyle samo, co manual Resmedu, z tą różnicą, że do Philipsa dodawali w cenie nawilżacz i maskę, a u konkurencji trzeba było za to dopłacić.
Funkcja półautomatu u mnie się sprawdziła. Z wyjściowego 8,5 po 2-3 tygodniach ciśnienie podniosło się do 9,5, a przez jakiś czas wzrastało do 10. Teraz aparat "trzyma" 9,5. Biorąc pod uwagę, że na wizytę w poradni czekałem prawie pół roku, to gdyby nie ta funkcja, skuteczność terapii byłaby zapewne niższa. Pani doktor nie zmieniła ustawień właśnie dlatego, że aparat "dopasował się" do mnie.